Choreograf – nowy człowiek na planie
Pierwszym wielkim filmem „tanecznym” był niewątpliwie „Dirty Dancing” z Jennifer Gray i z nieżyjący już Patrickiem Swayze. Produkcja ta podbiła serca wielu widzów i na pewno przeszła do kanonu najbardziej zacnych filmów w historii światowej kinematografii. Wraz z rozwojem kina zaczęły się inne tego typu produkcje. Dziś można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że w Hollywood zaczynają się coraz częściej na planie filmowym pojawiać choreografowie. To nowi członkowie wielu ekip filmowych. Co ciekawe, nie dotyczy to tylko filmów opowiadających o tańcu towarzyskim, czy też freestyle`owym. Dotyczy to także filmów historycznych, przecież często w obrazach dworu królewskiego mamy do czynienia ze scenami związanymi z tańcem. Nie jest łatwo takowy zaprezentować widzom w taki sposób, żeby wnieść klimat danych czasów, a przy tym zachwycić widza na kinowej sali.
Tytułów filmów opartych swą fabuła na tańcu można wymieniać bardzo wiele. Szczególnie w ostatnich latach takich produkcji powstało w Stanach Zjednoczonych wiele. Wszędzie tam nie mogło brakować choreografów, którzy nie tylko uczyli aktorów wcielających się w główne role tańca, ale i tworzyli układy w taki sposób, by kinomaniacy mogli czuć się po wyjściu z kina usatysfakcjonowani.
Jak się takie filmy mają do dużego ekranu? Na pewno robią wrażenie. Tańczyć podobno lubi każdy, tylko że wielu tego Nie robi z obawy przed narażeniem się na śmieszność. Nie wszyscy bowiem są na tyle utalentowani, by rządzić na parkiecie. Oczywiście można wiele na ten temat dyskutować jedna rada – nie ma się co obawiać. Tańczmy tak, jak potrafimy, tu wszak chodzi o nasze dobre samopoczucie. To zamiłowanie do tańca przekłada się także na filmowe pasje. Filmy traktujące o tańcu cieszą się spora popularnością na całym świecie. Kiedy na ekrany kin wchodzi film o takiej tematyce, to przed multipleksami zasiadają miliony widzów z nadzieję na nowe doznania. Wielki ekran na pewno pomaga w odbiorze takiego filmu. Dokładnie widać bowiem każdy gest tancerza, od grymasu twarzy po krok taneczny. Da się też objąć dokładnie wszystko to, co wiąże się z samą choreografią i konkretnym układem tanecznym. Niejednokrotnie jest nawet tak, ze na takich filmach opierają się nowe pomysły zawodowych tancerzy, którzy akurat pod wpływem chwili w kinie wymyślali nowe sposoby na przekazanie artyzmu za pomocą rytmicznych układów tanecznych.
Nie mniej najważniejszy jest fakt, iż to właśnie na dużym – kinowym ekranie najlepiej ogląda się filmy taneczne. W domu przed telewizorem? To na pewno już nie to samo. Ginie magia i giną niektóre gesty, te, które dla samego filmu są szalenie istotne. Nawet jeśli mamy telewizor dużego formatu i do tego kino domowe w żaden sposób nie jest to w stanie zastąpić dźwięku przestrzennego i wielkiego multipleksu.
A sami choreografowie? Zacierają ręce z zachwytu. Takie filmy o nie tylko możliwość przekazania swojej tanecznej wiedzy i pasji wobec widzów, ale i swoista NAUKA.