Dobry montaż to podstawa
Wiele produkcji – a w zasadzie ich powodzenie wobec fanów dobrego filmy zależy od samego montażu. Oczywiście z perspektywy zwykłego „oglądacza' i „zjadacza” filmowego dzieła nie zwracamy an to uwagi. Nie mniej musimy zdawać sobie sprawę z tego, że sam montaż trwa często o wiele dłużnej, niż same zdjęcia do filmu. Malo tego – pracuje nad montażem sztab ludzi z cholernie dużymi kwalifikacjami w tym zakresie. Do tego dochodzą jeszcze kwestie reżyserskie. Autorzy filmu często nie chcą wyrzucać danych scen, jednak wtedy film jest zbyt długi, by go sprzedać potencjalnemu widzowi. Tak było chociażby ze „Skarbem narodów” z Nicolasem Cage`m. Po zdjęciach i pierwszym montażu okazało się, że film ma prawie pięć godzin! I zaczęło się kolejne urywanie scen i epizodów, wszystko po to, by zejść do maksymalnie 120 minut trwania filmu. W ten sposób stal się on produkcją do przetrawienia.
Sam montaż bo bardzo trudne zadanie. Bo grać sobie można, nagrywać wiele scen i pobocznych epizodów. Ale później trzeba to wszystko ze sobą logicznie połączyć, tak, by film nie był zbyt długi, a do tego by był ciekawi i przede wszystkim zrozumiały i logiczny dla widza.
Są również takie filmy, które na dobrym montażu bardzo zyskują. Ten proces bowiem może sprawić, że film będzie spokojny, albo bardzo dynamiczny. Wiele zależy od konwencji filmu, założeń reżyserskich i przesłania dzieła filmowego. Jeśli producent chce dynamiki filmowej, to wymaga to bardzo zdrowego podejścia i dużej dokładności. To bowiem często zlepek bardzo krótkich i urywanych scen. Trzeba więc przedstawić z różnych perspektyw w szybkim czasie, tak, by oglądający dany film kinomaniak miał przed sobą pełny obraz danej sceny i granej sytuacji, musi też nadążać za akcją. Nie można pominąć żadnego z tych elementów.
Przykładem dobrego montażu dynamicznego jest seria filmów o przygodach Jasona Bourne`a. Tam Mat Demon nie prezentuje okazałego stylu walki, na pewno nie są one widowiskowe przez wzgląd na jest niesamowite zdolności „walki” połączone z aktorstwem. Tam jednak film jest świetnie montowany wszystko wydaje się dziać bardzo szybko. Sam film przecież oparty jest na wartkiej akcji, toteż sceny walki szpiegów i agentów są niezwykle dynamiczne. Aż się chce oglądać i im dalej akcja brnie do przodu, tym bardziej widz nie może się doczekać kolejnych scen i rozwiązania fabuły.
Oczywiście przykładami można sypać jak z rękawa. Montaż to najmniej wdzięczna praca nad filmem, ale za to najważniejsza. Bo niekiedy trzeba z filmu usunąć nawet te dobre sceny kosztem tych mniej wartościowych, ale istotnych dla zrozumienia filmu. Ale jest w tym jakaś pociecha dla wielkich fanów kina. Przecież co jakiś czas pojawiają się nowe wydania – reżyserskie. Tamte filmy dedykowane są głównie sympatykom, którzy chcą kilku nowych scen. Filmy w ten sposób wydłuża się od 10 do 30 minut. To nie lada gratka, zobaczyć coś ponadto niż film zapamiętany z kina i wielkiego ekranu. Tak jest chociażby z „Władcą Pierścieni” Petera Jacksona. Na rynku video mamy dwie wersje – kinową i reżyserską. Różne są też ceny obu tych wydań.