Kino

Miło spędzony czas

Efekty mają zachwycić widza

Kino Dzisiejsze kino bardzo ewaluuje. Fabuła i scenariusz liczy się oraz mniej. Zbyt duży nacisk bowiem kładzie się na inne elementy filmu. Producenci „napinają” się na wysokiej klasy dźwięk i efekty specjalne. Dlaczego? Największą kasę bowiem na sztuce filmowej zbija się wtedy, gdy dany tytuł jest licznie oglądany w kinach. A jak zrobić dobre wrażenie na widzu? Oczywiście świetnymi efektami specjalnymi, które ogląda się na wielkim ekranie i jest się w tym czasie zachwyconym. To także dźwięk przestrzenny, który pomaga wejść w klimat danego filmu.

Jeszcze w kilkadziesiąt lat temu nikt nawet nie przypuszczał, ze samo aktorstwo zejdzie na plan drugi w filmie. Dziś jednak sami aktorzy to tylko filmowy dodatek. Naturalnie wciąż się ich nagradza Oscarami, ale z roku na rok zauważyć można coraz mniej ambitne role w kinematografii. Komputery zaczynają pokonywać człowieka nawet w tej materii. A szkoda, bo na pewno same efekty specjalne nie są w stanie zastąpić nam świetnego scenariusza ukazującego pełnie umiejętności aktorskich osób wcielających się w główne postaci filmu. Przykład? Chociażby zeszłoroczna produkcja pod tytułem „2012” opowiadająca o końcu świata zapowiedzianej przez Majów. John Cusack, który wcielił się w główną rolę był co najmniej żałosny. Zresztą jak i wszyscy inni aktorzy pojawiający się na filmowym planie. Nie mniej film cieszył się dość dużą popularnością wśród kinomaniaków przez wzgląd na efekty specjalne. Upadające najbardziej znane budowle świata, tryskająca lawa, fale tsunami zalewające świat – to wszystko robiło wrażenie na wielkim, kinowym ekranie.

W tym roku milionowe dochody z racji efektów specjalnych miała produkcja Jamesa Camerona pod tytułem „Avatar”. Rzeczywiście – jeśli spoglądać na ten film z perspektywy efektowności, to robi ta produkcja niesamowite wrażenie. Ale sama fabuła jest banalna, żeby nie powiedzieć mizerna. Na pewno film ten nie zasługuje na takie uznanie, jakim się cieszy wśród kinowych widzów. Niestety wszyscy fani kina z każda dekada się uwsteczniają nie potrafią już zauważyć, na czym naprawdę polega dobre kino, jakie wartości powinno ono ze sobą nieść. Kiedy siadamy w fotelu przed multipleksem to oczekujemy niesamowitych obrazów, efektów specjalnych wciskających w siedzenie. Bo na wielkim ekranie takie animacje komputerowe ogląda się szalenie miło. Jeśli to wszystko okraszone jest dobrym dźwiękiem przestrzennym, to można się poczuć jako świadek wydarzeń dziejących się na filmowym planie. Niestety zapominamy jak ważny jest kadr, gra gestów, zagrane kwestie, mimika, dramaturgia. Te elementy świadczące o genialności bądź mizerności filmu zeszły nie na drugi, ale wręcz na trzeci lub czwarty plan. Przez to sztuka filmowa stała się efektownie słaba. Ale ie to się liczy, ale kasa. Niestety ta sztuka upadła na dno. A wielki wpływ na to mają efektownie prezentujące się multipleksy. Niestety kina studyjne zostały zapomniane przez widzów. Zapomniane i pozostawione na pastwę niesprawiedliwego losu.