Kto pisze scenariusze
Bez niego nie było by filmu. To swoisty harmonogram prac – plan, według którego realizuje się każdą produkcję filmową. Chodzi naturalnie o scenariusz. To nieodłączny element każdego filmu, ba – nawet nie musimy się ograniczać do kina rozrywkowego. Scenariusze są niezbędne nawet do kilkusekundowych spotów reklamowych, także do filmów dokumentalnych i przyrodniczych. Jako odbiorcy często nawet nie zwracamy uwagi na to, kto jest autorem scenariusza danej produkcji. Oglądamy po prostu film i rozpatrujemy go w kategoriach całości. Skupiamy się na grze aktorskiej, na kardach, obrazach, nawet na muzyce. Ale ten scenariusz gdzie nam umyka. Ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że gdyby nie scenariusz, to wielu reżyserów i aktorów nie potrafiłoby się nawet na planie filmowym odnaleźć. Dlaczego? Scenariusz jasno określa samą scenerię,w jakiej rozgrywa się akcja. To scenariusz mówi o tym, że w lesie musi płynąc potok, bo główna postać musi sobie w pewnym momencie zmoczyć przypadkowo nogi – bo taka jest potrzeba realizacji.
Można sobie zadać pytanie, czy osoba pisząca scenariusz może być określana mianem pisarza? Owszem – może. Tutaj jednak należy rozgraniczyć dwa ważne elementy. Sam w sobie scenariusz to bardziej opowieść z licznymi odnośnikami w formie wskazówek, które mają być przydatne na planie filmowym. Książki z kolei maja pobudzać wyobraźnię czytelnika bez potrzeby ukazywania konkretnych obrazów. Oczywiście obie te profesje – scenopisarstwo i pisarstwo ściśle się ze sobą wiążą, niekiedy wręcz przeplatają. Książki są adoptowane i ekranizowane, scenariusze z kolei są często podstawą do napisania lub wydana książki.
Scenopisarze to ludzie z fantazją, wyobraźnią i do tego osoby zaznajomione z pracą na olanie filmowym. Nie dziwne więc, że często scenariusze do swoich filmów piszą reżyserzy. Sami wiedza dokładnie, co chcą przekazać za sprawa sztuki filmowej, łatwiej też im później owa koncepcje realizować. Jest jednak kilku świetnych scenopisarzy, którzy od wielu lat są na piedestale i o których prace zabijają się najbardziej znani producenci filmowi. Na dobrych scenariuszach da się w kinematografii wiele zarobić. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Najlepiej sprzedają się scenariusze innowacyjne, opierające się na historiach jak dotąd niepokazywanych i nieopowiadanych światu. Niestety takie innowacje w ostatnich latach nie bardzo się sprawdzają. Wystarczy wspomnieć „Avatara” i „Surogatów”. Oba te filmy miały niepowtarzalną fabułę, świetny pomysł okraszony doskonałymi efektami specjalnymi. Niestety sama realizacja i przesłanie filmu pozostała gdzieś daleko. „Surogaci” po prostu nie udali się reżysersko, a „Avatar” popularność zdobył tylko dzięki efektom specjalnym pokazywanym w technice 3D. Z oryginalnych scenariuszy sprawdzili się tylko „Bękarty wojny”Quentina Tarantino. To alternatywna wersja zakończenie II Wojny Światowej. Tutaj osoba, która napisała scenariusz pokazała, ze nie wszystko musi być takie, jakie się nam wydaje. O to to w scenopisarstwie właśnie chodzi. Zaskoczyć widza, sprawić, że film zachwyci.