Kino

Miło spędzony czas

Wszystko zaczyna się od producenta

Kino Często postać producenta pomija się w filmach. My jako widzowie oczekujemy efektu w postaci dobrego kina i nie bardzo mamy ochotę słuchać o wszystkich problemach filmowców. Na kinie i tak się dobrze zarabia, więc trochę pracy nie zaszkodzi nikomu. Jeśli producenci chcą zarabiać kasę, to niech pracują tak samo ciężko, jak i inni.

Dziś śmiało można wygłaszać teorie mówiące o tym, że film to swoista firma najpierw pojawia się w niej szef – czyli producent mający pomysł na realizację. Wtedy zaczyna się poszukiwanie sponsorów. Bo jeśli producent ma kasę na realizację filmu, to nie ma większych kłopotów, jeśli jednak ma tylko pomysł, to musi siebie znaleźć kogoś, kto forsę wyłoży na stół. Oczywiście samą realizację filmu należy przedstawić tak, by ewentualny sponsor czuł w tym szanse zarobku, bo nie oszukujmy się – dla idei nikt milionów nie daje. A tyle kosztuje dobrze produkcja – niekiedy sięga nawet 50 lub 100 milionów dolarów. Jeśli film jest dobry i poparty dobrym marketingiem w przeddzień premiery, to koszta takie mogą się zwrócić nawet w dwa tygodnie (jak „Avatar” Camerona). Kiedy już producent zna swój budżet na daną realizacje zaczynają się castingi. Najczęściej pojawiają się na nich mało znani aktorzy. Największe gwiazdy ten etap kariery maja już za sobą. Jak wiadomo – film posiadający znane nazwisko w „trupie” aktorskiej zdecydowanie bardziej przyciąga uwagę widzów, niźli filmy, które opierają się na zaufaniu do tych nieznanych. W zależności od budżetu zaczynają się negocjacje z gwiazdami. Tutaj producenci filmowi mają twardy orzech do zgryzienia. Po pierwsze muszą dobrać gwiazdę filmową do odpowiedniej roli i być pewnym, że dany aktor w tej konkretnej roli się spełni. Dodatkowo należy mieć świadomość, że kwoty na kontraktach ie są małe. Oczywiście ceny za usługi aktorskie także przychodzi producentowi negocjować z aktorami, bądź ich agentami.

Równolegle należy przeprowadzić casting do ról drugoplanowych, które także w filmie są szalenie ważne. Niekiedy nawet bardziej, niźli główne postaci filmu. Przykładem mogą być „Bękarty wojny” Quentina Tarantino. Tam główną rolę grał Brad Pitt, ale najbardziej przykuwał uwagę i nadawał filmowi klimatu Christopher Waltz grający rolę oficera gestapo, Hansa Landę. Producent nie może też zapomnieć o kwestii dźwięku – najpierw załatwić studio nagrań, niekiedy nawet orkiestrę symfoniczną. Do tego jeszcze kompozytor, który muzykę skomponuje i montażystę, który soundtrack nałoży na film. To operatorzy kamer, oświetleniowy, wizażyści, styliści, ludzie od kostiumów... i wymieniać można tak w nieskończoność. Oczywiście po kilku zrobionych filmach ma się już tak duże znajomości, że specjalnie uganiać się za specjalistami w branży nie trzeba. N ie mniej sam producent ma wiele do załatwiania, zanim zaczną się same zdjęcia do filmu. A po zdjęciach – montaż, reklama, dystrybucja. Każdy element jest ważny, zaniedbanie któregokolwiek może się zakończyć kompletnym fiaskiem.